forum E24
www.6.com.pl

Forum użytkowników i miłośników - Jak jeździć?

Łyżwa - 28-12-2008, 23:32
Temat postu: Jak jeździć?
W nawiązaniu do krótkiej dykusji która miała miejsce przy okazji pytania nowego forumowicza "..a czy warto kupić tą 6?" chcę pociągnąć temat jazdy naszymi autami.
Fajne jest to że każdy ma swoją wersję ile wydać na 6. Jednak po każdej takiej dyskusji dochodzę do wniosku że nadal daleko nam do zachodu (pod względem ekonomicznym). U nas tzw youngtimer jest nadal tanim autem do jazdy z punktu A do pkt B, a nie zabawką dla właściciela. Po zachodniej stronie granicy gro właścicieli ma (w większości) wycackane egzemplarze (mowa chociażby o e24) a samo wpisowe do klubu kosztuje tyle co nasze niejedno auto. Dla nas 40 tys jest barierą nie do przeskoczenia (oczywiście w aspekcie inwestycji w 6) ale prawda jest taka że coraz taką kwotę jest w stanie zainwestować w 6. A nawet znam takich którzy przekroczyli ten budżet i co najlepsze, dobrze się z tym czują.

Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim, żeby było ich stać, aby lekką ręką wydać na swoja 6 te 10 tys ...Euro :pa:

A na koniec zapraszam do udziału w sondzie.

Mikołaj - 29-12-2008, 00:09
Temat postu: Re: Jak jeździć?
Łyżwa napisał/a:
W nawiązaniu do krótkiej dykusji która miała miejsce przy okazji pytania nowego forumowicza "..a czy warto kupić tą 6?" chcę pociągnąć temat jazdy naszymi autami.
Fajne jest to że każdy ma swoją wersję ile wydać na 6. Jednak po każdej takiej dyskusji dochodzę do wniosku że nadal daleko nam do zachodu (pod względem ekonomicznym). U nas tzw youngtimer jest nadal tanim autem do jazdy z punktu A do pkt B, a nie zabawką dla właściciela. Po zachodniej stronie granicy gro właścicieli ma (w większości) wycackane egzemplarze (mowa chociażby o e24) a samo wpisowe do klubu kosztuje tyle co nasze niejedno auto. Dla nas 40 tys jest barierą nie do przeskoczenia (oczywiście w aspekcie inwestycji w 6) ale prawda jest taka że coraz taką kwotę jest w stanie zainwestować w 6. A nawet znam takich którzy przekroczyli ten budżet i co najlepsze, dobrze się z tym czują.

Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim, żeby było ich stać, aby lekką ręką wydać na swoja 6 te 10 tys ...Euro :pa:

A na koniec zapraszam do udziału w sondzie.


Jeśli jako jazdę z punktu A do punktu B rozumiesz jazdę na co dzień, to jestem trochę zaskoczony Twoimi obserwacjami, przynajmniej w kontekście E24. Odnoszę wrażenie, że na palcach jednej ręki da się policzyć forumowiczów użytkujących E24 w ten sposób, także w zimie mimo soli. Moze nieco inaczej wygląda to w przypadku E23, ale wątkiem przewodnim jest E24. Dla zdecydowanej większości z nas jest to chyba drugi czy trzeci samochód - hobby. Nie wiem więc skąd kompleks zachodu w tej materii. Może co najwyżej stąd, że przeciętny stan naszej 6 jest nieco gorszy niż tej "zachodniej" (choć jest to dość trudne do zmierzenia). Z pewnością jednak idziemy w słusznym kierunku, różnice się zacierają i nie mamy się czego wstydzić.

Życzę wszystkim przede wszystkim dużo czasu i dużo serca dla swojego hobby. A kasa się znajdzie.

Mati - 29-12-2008, 00:12

Ja nie wiem czy wszystkie e24 w Niemczech są takie cukierkowe wystarczy wejść na ebay.de i widać co się sprzedaje 8) Kwestią tego, że widać więcej tych ładnych egzemplarzy jest to, że po prostu w DE e24 może być ich większa ilość, co się przekłada na ogólną reprezentację tegoż modelu.
Kudeł - 29-12-2008, 00:44

Ja także nie uważam abyśmy musieli się czegoś wstydzić... Auto z zakupem kosztowało mnie już ok. 30 tysi a jeszcze muszę w nie włożyć jakieś 4 nie licząc sprzętu audio. Byłem u Miłosza(dzięki za nocleg i wszystko :mrgreen: ) w Berlinie na Oldtimer Show i możesz mi wierzyć albo nie ale połowa z tych aut ładnie się prezentuje z daleka a z bliska to nawet przeciętny Polak miałby zastrzeżenia co do tego jak są odrestaurowane :roll: Jest grono aut reperowanych szpachlą i nawet do lakieru nikt nie pokusił się aby je rozebrać co było widać po pomalowanych elementach wykończeniowych. Z daleka igła z bliska raczej średnio. Na każdym z naszych aut można znaleźć niedociągnięcia ale przeważnie wiedzą o tym tylko ich właściciele. Ja także mam niedociągnięcia ale już nawet nie zwracam na nie uwagi bo to auto ma jeździć i mi przynosić radość a nie stać wiecznie w warsztatach... Cieszę się,że można na zlotach polatać sobie na torze bo o to chodzi i fajnie,że nie ograniczamy się do utylizacji opon(choć osobiście nie mam nic przeciwko) i jakoś to sprawnie działa żeby nawet przeciętny kiero mógł sobie bezpiecznie poszaleć. Dla mnie fajnie jak auto się łapie na 3 a każda inna klasa zabytku to raczej jeździ na lawecie na pokazy i nie spełnia swojej roli :? Podoba mi się podejście Anglików - samochód ma jeździć nawet jak ma 60 lat i skoro został stworzony do sportu to tak go trzeba użytkować!!! I nie ma co tu gadać,że do tego trzeba mieć kasę bo ja osobiście zarabiam raczej średnio ale nawet się nie skrzywiłem jak wyleciałem w Koszalinie z toru i wycedziłem świeżo polakierowanym samochodem w pobocze rysując spojler i drąc naklejki pieczołowicie naklejane tuż przed imprezą. Macias może potwierdzić ile razy mu zawracałem dupę bo miałem problem z ich naklejeniem :twisted: Trochę więcej wiary w siebie bo nasi fachowcy są o niebo lepsi od 70% niemieckich :D
HELMUT - 29-12-2008, 09:19

Brakuje mi w sondzie opcji - cały sezon ale tylko w ładne dni
Łyżwa - 29-12-2008, 10:26

HELMUT napisał/a:
Brakuje mi w sondzie opcji - cały sezon ale tylko w ładne dni


i to się nazywa błyskotliwa uwaga! Racja.

Gorg - 29-12-2008, 11:05

Moja pierwsza 6 (ta fajna czerwona ;) ) jeździła na początku cały czas. Zimą częste mycie z soli, ale dawała ognia jak autko służbowe. Nie była w dobrym stanie (blacharka) i jedna zima poczyniła duże szkody w jej opakowaniu. Drugiej zimy zmieniła właściciela.
Co do mojej następnej 6 (jedną to mi się udało nawet ze 3 dni pojeździć :) , ale jak wiecie szybko się skończyła :) ) to podejrzewam że tą białą (od Maniusia :pa: ) będę jeździł cały sezon, łącznie z pogodną suchą zimą.
Co do wydatków na sześć...
Białą dzięki Maniusiowi udaje się robić po "ludzkich" kosztach. Jedyną wadą jest czas (trwa to długo, ponieważ jest robiona w "okienkach").
Granatowa była kupiona w afekcie i na "głodzie" :) . Chciałem ją zrobić szybko. I choć pracy w niej było naprawdę mało, to do zlotu udało mi się w nią wpakować prawie 40 tys., a zostało jeszcze pomalowanie całej budy, aby miała identyczny odcień, więc pewnie wlazło by w nią jeszcze 5-8 tys.
Podejrzewam że tak naprawdę kwotę ok. 40 tys. inwestycji w to autko osiąga każdy z nas w dosyć krótkim czasie - niezależnie czy ktoś kupił tanio czy nie. Uważam że to taka obecnie kwota bazowa, aby stan auta był akceptowany na zlocie... w loży szyderców :) .

Moja granatowa w zakupie wyniosła ok. 12-13 tys. (chyba), blacharka była w dobrym stanie. Niby tanio - a zaskoczony byłem ile kasy w nią jeszcze weszło...
Na pewno kasę można ograniczyć wykonując część prac we własnym zakresie.
Mój wkład - to lanie paliwa i ogień! :)

radosc - 29-12-2008, 12:41

Ja kiedyś myślałem że primo każda 6 to klasyk pełną gębą więc każdą należy uratować, secudno to że trzeba jeździć tylko kiedy jest pięknie sucho etc.

Teraz myślę że 6 jest pod dostatkiem, jest ich masa i starczy jeszcze na długo. To nie e9 czy inne staruszki do ktorych cokolwiek dostać to straszna bieda. Jeśli się kupuje 6 bo się kocha ten model to należy się nim cieszyć tak jak się chce. Czyli jeździć kiedy się tylko zachce i kiedy jest czas. Nie nalerze do ludzi którzy mają dużo czasu, ba mam go potwornie mało i jeśli tylko jest okazja to nawet z bólem serca pojadę po soli.

Jeśli auto jest zdrowe i dobrze zabezpieczone. Nie było robione "pod sprzedaż". Każdy purchelek o ile był został wydłubany i zabezpieczony nie widzę potrzeby oszczędzania auta. Inaczej się ma sprawa rostów. Ja bym, bez urazy, nie kupił takowego. Jest jeszcze wybór i można znaleźć autko w bardzo przyzwoitym stanie. Przytoczone przezemnie e9 jest przykładem auta którego znalezienie w stanie idealnym wiąże się z olbrzymią kasą a każda inna opcja to remonto budy po całości.

Co do 40 tys to oczywiście można wsadzać kasę w sześć bez limitu. Purchel na błotniku = nówka z aso. Świst przy drzwiach = nówka uszczelka, i listwa zbierająca + masa innych uszczelek. Chrom z kropką = nowy chrom. Bez problemu. Jak wspomniałem same gumu do silnika kosztowały mnie ponad 2tys więc nie ma limitu. Całe auto można złożyć od nowa.

Ja w karminkę władowałem ponad 30 tys. A części miałem bez liku i wiele rzeczy robiłem sam. Nie mniej jednak uważam że życie jest zbyt krótkie żeby nie cieszyć się autem, przyjdzie kryzys, dzieci, choroba, inne zainteresowania i zamiast cennych km i radości z jazdy będziemy mieli ciągłu "unfinished project" lub show car garażowy o którego dbanie przejdzie w paranoje niewyjeżdżania praktycznie nigdy z garażu. Bo a to "kamyczek uderzy" a to "wandale zadrapią" a to "oryginalne cycki w trx się zetrą".... Auta są po to aby nimi jeździć.

Łyżwa - 29-12-2008, 17:01
Temat postu: Re: Jak jeździć?
OG napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że na palcach jednej ręki da się policzyć forumowiczów użytkujących E24 w ten sposób, także w zimie mimo soli. Moze nieco inaczej wygląda to w przypadku E23, ale wątkiem przewodnim jest E24. Dla zdecydowanej większości z nas jest to chyba drugi czy trzeci samochód - hobby. Nie wiem więc skąd kompleks zachodu w tej materii.


Ja takie wrażenie odnosiłem kiedy jeszcze kilka lat temu była mowa o gazie, a potem okazało sie że co druga była zagazowana. Dlatego warto też mówić głośno o kosztach eksploatacji, żeby nowi forumowicze nie myśleli że 6 powinno sie eksploatować przy pomocy drutu i plastra. Codzienna eksploatacja kosztuje nawet kilkanaście tysięcy rocznie. Nie licząc paliwa. I nie mówie o renowacji tylko pokonywaniu kilometrów samochodem który ma już swoje lata.
Dlaczego odróżniasz E24 od E23? Oba to auta zasługujące na odpowiednie traktowanie. Na wspomianym zachodzie :wink: nie ma różnicy. Oczywiście cały czas mówię o kręgu tzw klubowiczy a nie to co się znajduje w ogłoszeniach.
Kompleksy? Nie. Gdyby rynek Ukraiński był tak dobrze zorganizowany to dałbym jego przykład. Jeśli chodzi o Niemiecki to raczej odwrotnie, bo cały czas pamiętam jak jeszcze kilka lat temu turreccy festyniarze traktowali szóstki...

bogumił - 29-12-2008, 17:26

Nie tylko e24 czy e23 tak kosztują w utrzymaniu,e12 również jest skarbonką bez dna. Myślę że nie odnosi się to tylko do BMW. Żeby nie zrażać kogokolwiek do tej marki,którą tak lubimy, napiszę że podchodząc do sprawy profesjonalnie i bez ograniczeń tak jak opisujecie w tym temacie-to każdy youngtimer jest drogą zabawką. To nie jest tanie hobby. Trzeba to sobie powiedzieć.I jeśli do kosztów dochodzi kilka zlotów w roku,robi nam się spora sumka


Ja nie narzekam,powoli sobie dłubię,zbieram różne fajne gadzety,staram się bywać na spotkaniach. Aż kiedyś przyjadę zrobionym autem i poddam się nieuniknionej krytyce wspomnianej "loży szyderców" :)

Mati - 29-12-2008, 17:53

bogumił napisał/a:
...To nie jest tanie hobby....


Teraz mnie jakoś tak natchnęło, a zna ktoś tanie hobby?

MIŁOSZ - 29-12-2008, 18:13

Moim zdaniem przecietne E24 w Niemczech, nie smiec z ebaya za 1000eur kupiony przez polskiego lowce okazji tylko klasyk w rekach milosnika jest zwykle o wiele bardziej zadbany i doinwestowany niz u nas, jak chodzi o E12 E23 czy E28 przepasc jest jeszcze wieksza. Polak uczy sie na wlasnych bledach u Niemcow swiadomosc, ze kto kupuje tanio placi drogo jest zdecydowanie bardziej oczywista, w klubowych kregach o egzemplarzach ponizej 10tys euro w ogole sie nie rozmawia a ogledziny takiej E24 uwaza za stracony czas.

Wedlug statystyk prowadzonych przez niemieckie czasopisma o klasykach prawie 90% 6tek w stanie bardzo dobrym i idealnym znajduje sie juz w rekach kolekjcjonerow ktorzy pojazdu tego najprawdopodobniej nie beda chcieli w najblizszym czasie w ogole sprzedac. Niezwykle maly odsetek znajduje sie w rekach handlarzy.

W ogloszeniach kraza najczesciej ciagle te same egzemplarze, przekazywane z z rak do rak.

Co do niemieckich specjalistow uwazam , ze istnieje z tym kraju jeszcze zasada ze jak dobrze zaplacisz to mozesz wymagac, w Polsce nie do konca sprawdza sie ta zaleznosc.

Kudeł - 29-12-2008, 19:22

A propo's kupowania, czasami chyba lepiej kupić egzemplarz nigdy nie robiony wyglądający raczej miernie niż cacko świeżo po lakierze bo można wtedy sobie oszczędzić dużo nerwów oraz wielu bluzgów :v: Tak wiemy co mamy do zrobienia i nie mamy żadnych dziwnych niespodzianek po pół roku które odbierają nam chęć do dalszej zabawy 8)
radosc - 29-12-2008, 19:55

Tanie hobby to budowa domków z zapałek :D

Co do kupienia auta "nieruszanego" i kupienia auta po lakierze to oczywiście jeśli decydujemy się na ten sam przedział cenowy a więc 2000-3000 euro to tak. Lepiej widzieć co się ma. Blachę można zrobić na wiele sposobów o czym sam się przekonałem. Mamy błotnik z purchlami:

a. Sposób najszybszy i najtańszy:
1. polozenie szpacjli
2. przeszlifowanie
3. podklad
4. odrazu lakier z blendowaniem

b. Sposób najwolniejszy
1. demontarz blotnika
2. usuniecie lakieru do golej blachy i od wewnatrz baranka
3. cynkowanie lub podklad antykorozyjny
4. wspawywanie jesli tego wymaga odpowiedniego fragmentu
5. zabezpieczenie wewnątrz + baranek
6. podklad reaktywny
7. szpachla
8. sezonowanie
9 wyrównanie
10 powtórzenie kilkukrotne punkut 6-8
11. warstwa prowadzaca
12. podklad
13. malowanie z blendowaniem na drzwiach


Sami powiedzcie który sposób jest odpowiedni? Niby to samo a masz tykającą bombę zegarową w pierwszym przypadku i w miarę dobrze (zależnie od przyłożenia się do pracy) zrobiony błotnik w drugim. Ma ktoś wątpliwości że przeciętny polski "fachowiec" będzie robił sposobem nr 2 kiedy w polsce głównym wyznacznikiem jest cena? Ja nie wierze...

stoker - 29-12-2008, 20:00

Jak powinno się jeżdzić naszymi autami??
Moja odpowiedz : Z uśmiechem na ustach. :lol:
Za gówniarza kupiłem Auto Swiat i zobaczyłem 6 i już wiedziałem co będę kiedyś miał...
Zawsze lubiłem wiekowe pojazdy, cieszy mnie każdy metr przejechany tym samochodem, jak na moje warunki wydałem na niego bardzo dużo, jest to mój jedyny samochód i służy mi tylko do przyjemności z jazdy, na co dzień śmigam MPK i PKP 8) Znajomi mówią że to stary szrot, paliwożerny i w dodatku ciągle stoi w garażu (nie rozumieją naszej choroby :D ) ja kupiłem go po to żeby mozolnie ale jednak przywracać mu dawny blask ,choć nie mam kasy i czasu. Gdy otwieram garaż polscy sąsiedzi z uśmiechem szyderczym mówią ''co znów remont?" a zagraniczniaki ''piękne beemwe'' lub '' very nice'' :P
Radek mówisz ,że 6 jest jeszcze masa?? Ale jak długo?? Przeróbki ,tuning ,rozbiórki....
W Polsce też była masa Warszaw i Junaków a teraz ich ceny w porównaniu do niedawnej przeszłości są kosmiczne bo ich nie ma tak jak e9.


Mati :lol:
tanie hobby to zbieranie puszek i kapsli po piwie :lol:

radosc - 29-12-2008, 20:13

Jest ich masa, serio, zajrzyj na ebay'e. W europie masz na dzisiaj pewnie ze 40egz do kupienia z czego kilka poniżej 2tys euro. Weź dla przykładu e9 które czasem się wogole na ebay nie pojawia. Nie ma go np przez 2 miesiące zanim pojawi się jakiś lepszy lub gorszy egz.

Ja np siedzę na forum e9 i powiem wam że tam też są dyskusje na temat wyceniania aut. Tylko ze tam jest dyskusja czy średnio ładne coupe z niestylowymi skórami etc jest warte 100tys $ które chce sprzedający czy nie, i czy odzyska 60 tyś $ które wydał na blacharkę i lakier. Przytaczanie egzemplarzy które poszły w tym roku za więcej niż 100tyś $ zaognia jeszcze dyskusję. A e9 to nie są znowu tak bardzo rzadkie auta jak np 3200cs która gościła na allegro. 500szt wyprodukowanych, miałem okazje zakupić już 2 krotnie, pomyślcie co zrobić żeby do tego zdobyć jakieś części.

Trzeba korzystać z szóstek jak z aut nacodzień zanim za 15 lat będzie ich bardzo mało. Egz w rękach kolekcjonerów będą zmieniać właścicieli za ceny powyżej 100tys euro a szroty niejerzdzące będą się pojawiać raz na 2 miesiące do kupienia.

HELMUT - 29-12-2008, 20:59

Mati - szachy
Mikołaj - 29-12-2008, 22:56
Temat postu: Re: Jak jeździć?
Łyżwa napisał/a:
OG napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że na palcach jednej ręki da się policzyć forumowiczów użytkujących E24 w ten sposób, także w zimie mimo soli. Moze nieco inaczej wygląda to w przypadku E23, ale wątkiem przewodnim jest E24. Dla zdecydowanej większości z nas jest to chyba drugi czy trzeci samochód - hobby. Nie wiem więc skąd kompleks zachodu w tej materii.


Dlaczego odróżniasz E24 od E23? Oba to auta zasługujące na odpowiednie traktowanie. Na wspomianym zachodzie :wink: nie ma różnicy. Oczywiście cały czas mówię o kręgu tzw klubowiczy a nie to co się znajduje w ogłoszeniach.


Odróżniam E23 od E24 z kilku względów:
- ponieważ E24 jak każde gran tourismo zawsze będzie bardziej poważanym klasykiem niż pokrewne (wizualnie, wiekowo, bądź technicznie) E23 czy E28, czy to się nam podoba czy nie,
- E23 czy E28 z racji większej ilości wyprodukowanych egzemplarzy, niższych cen i większej praktyczności nadwozia siłą rzeczy dłużej będą służyć do codziennej jazdy, tak w Polsce, jak i w każdym innym kraju i nie ma co nad tym ubolewać, bo i na nie choć odpowiednio później przyjdzie czas, że zostaną docenione przez tzw. kolekcjonerów tudzież tzw. klubowiczów,
- w głównej mierze dla poparcia słuszności swoich obserwacji, gdyż ponieważ albowiem :wink: E23 bardziej przemawia za trafnością Twoich spostrzeżeń :mrgreen:

A swoją drogą całkiem fajna wymiana opinii się zrodziła, mimo braku (a może dzięki) w sondzie najlepszej moim skromnym zdaniem odpowiedzi dopisanej przez Helmuta.

Mati - 29-12-2008, 22:57

Dobra może są jakieś tanie hobby ale pewnie jak się wtopisz to kupisz XVII szachy za furmankę kasy :lol:

A wracając do dyskusji i kupna 6stek to może przytoczę mój sposób myślenia jaki miałem zanim kupiłem 6stkę. Jako, że w tej chwili kupowania 6stki nie miałem takich możliwość finansowych, żeby kupić egzemplarz za 10tys. eur, teraz zresztą też. Misją było kupienie możliwie jak najlepszego egzemplarza(to się udało fartem, chyba :lol: dość spontanicznie) w ustatkowanej cenie, a dlaczego? bo teraz wydałem o wiele mniej za taki egzemplarz niż jak bym poczekał, uzbierał 10-20tys eur co powiedzmy nastąpiło by za 10lat, 6stek byłoby znaczniej mniej ceny o wiele wyższe i w ostateczności kupiłbym za tą kwotę(10-15tys.eur) egzemplarz, który 10lat temu nie był praktycznie nic wart. Może to dość pogmatwane ale tak mi się wydaje.

No i dopiszę dziś troszkę pojeździłem sobie 6steczką po osiedlu i nie ma nic bardziej przyjemnego :twisted: :piwko:

To może jeszcze dodam do tej mojej ekonomi to, że nie wykluczam w przyszłości zakupu kolejnego egzemplarza za odpowiednia kwotę.

Mikołaj - 29-12-2008, 23:08

Mati napisał/a:
A wracając do dyskusji i kupna 6stek to może przytoczę mój sposób myślenia jaki miałem zanim kupiłem 6stkę. Jako, że w tej chwili kupowania 6stki nie miałem takich możliwość finansowych, żeby kupić egzemplarz za 10tys. eur, teraz zresztą też. Misją było kupienie możliwie jak najlepszego egzemplarza(to się udało fartem, chyba :lol: dość spontanicznie) w ustatkowanej cenie, a dlaczego? bo teraz wydałem o wiele mniej za taki egzemplarz niż jak bym poczekał, uzbierał 10-20tys eur co powiedzmy nastąpiło by za 10lat, 6stek byłoby znaczniej mniej ceny o wiele wyższe i w ostateczności kupiłbym za tą kwotę(10-15tys.eur) egzemplarz, który 10lat temu nie był praktycznie nic wart. Może to dość pogmatwane ale tak mi się wydaje.


No i właśnie ten sposób myślenia lansowałem (choć w nieco mnie pogmatwany sposób :P ) w temcie http://www.6.com.pl/forum/viewtopic.php?t=4887 leżącym u zarania tegoż z kolei tematu.
Jednocześnie niezaprzeczając w żaden sposób teorii Łyżwy, iż z punktu widzenia ekonomicznego w tzw. długim okresie czasu najtańsze jest summa summarum kupno najdroższego, tzw. idealnego, egzemplarza (zakładając, że kupując coś taniego i tak będziemy dążyć do zrobienia z niego ideału, a także, że ten najdroższy idealny egzemplarz okaże się rzeczywiście ideałem nie zaś Kotem :P w worku).

Łyżwa - 30-12-2008, 00:33

taaa... fakt, jakby nie robił to i tak kase wyda ;)

A powiedzmy sobie szczerze. Prawdziwego klasyka E24 w rozumieniu tematu o którym mówił Miłosz i Radość (o E9) to u nas nie ma.
Rozmawiałem ze specjalistą od zabytków. Powiedział że żeby robić zgodnie ze sztuką zabytków to trzeba zrobić tak żeby była tylko jedna warstwa lakieru. Czy jak ktoś chce mieć zabytek to trzeba np wypiaskować całą katoserię i zaczynać od początku. Ale wtedy wpadamy w paranoje o której mówił Radość że strach wyjechać na miasto.

Więc nie zawracajmy sobie głowy tylko jeździjmy tak jak każdy chce.


I jeszcze raz popieram teorię Helmuta, jeździć w każdy dzień ...bez soli, niezależnie od pory roku

A wracając jeszcze do E23 to na mnie zadbane E23 czy E28 robi większe wrażenie niż E24. Ale to chyba właśnie specyfika naszego rynku.

Adam - 30-12-2008, 21:25

Łyżwa napisał/a:

I jeszcze raz popieram teorię Helmuta, jeździć w każdy dzień ...bez soli, niezależnie od pory roku.

Też popieram
Łyżwa napisał/a:

A wracając jeszcze do E23 to na mnie zadbane E23 czy E28 robi większe wrażenie niż E24. Ale to chyba właśnie specyfika naszego rynku.

Poza tym mimo większej ilości wyprodukowanych egzemplarzy od E24 za chwilę znikną jak E21...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group